Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Sobota, 20 grudzień 2025 godz. 21:54

Wydaje mi się, że wspominałem w moich zapiskach - Chińczycy nie piją dużo alkoholu. Chociaż ostatnio w niewielkiej miejscowości blisko Yongkang spotkałem wypitą grupę. Przypuszczalnie jakieś spotkanie biznesowe, które trochę im się przedłużyło. W holu dużego hotelu (jedynego w okolicy) zachowywali się bardzo głośno. Krzyczeli, żegnali się, później znów wracali. Ostatecznie jeden z nich przypadkowo rozwalił dużą rzeźbę, hotelową dekorację. Co ciekawe, to recepcjonista nie interweniował, a wypite towarzystwo po prostu zignorowało wypadek z rzeźbą. Trochę nieładne zachowanie. Nawet w windzie nie pachniało fiołkami od tych panów. Tak więc ogólnie w Chinach rzadko widuję pijane osoby, ale właśnie jakieś spotkania, kolacje biznesowe różnie się kończą. Zaznaczę też, że często na takie spotkania przynosi się markowy, drogi alkohol jak MaoTai, który może kosztować kilka tysięcy juanów.

Sobota, 13 grudzień 2025 godz. 00:44

Jadąc pociągiem z Szanghaju do Jinghua byłem ostatnio świadkiem dziwnej awantury. Grupa około 6-8 starszych osób, emerytów siedziała przed nami, a przed nimi jakaś młoda dziewczyna. W pewnym momencie ta młoda dziewczyna odsunęła swój fotel do tyłu. Nie wiedziałem, czy może uderzyła tego emeryta z tyłu, czy po prostu wściekł się, że tak nagle i maksymalnie odchyliła swój fotel, w każdym bądź razie była to iskra. Starszy gość "odpalił" się strasznie, zaczął do niej krzyczeć, że rozłożyła swój fotel. Nagle, w zasadzie bez powodu zaczęli się wszyscy wydzierać, a najbardziej "poszkodowany" mężczyzna. Oczywiście w kilka sekund zjawiła się pani z obsługi pociągu (sprzątaczka), konduktorka, ochroniarz. Próbowali ich wszysktich uspokoić, a nas (obcokrajowców) poprosili, żeby tej sytaucji nie nagrywać. Dziadek awanturował się około 10 minut, aż ta młoda dziewczyna się popłakała, a konduktorka zabrała ją do innego wagonu. Burza o nic, awantura bez powodu i bez sensu. Ogólnie Chińczycy są spokojni i rzadko widzę takie sytuacje, ale jak już coś się zacznie to bywa ostro.

Piątek, 17 październik 2025 godz. 21:03

Tak sobie myślę, że gdyby chińskie władze przekazały swoim obywatelom, że mają sobie kupić plecaki ewakuacyjne, że nie mają dla nich miejsc w schronach i ogólnie muszą radzić sobie sami w razie jakiejś wojny, powodzi, blackoutu itp. to byłby to taki policzek w twarz dla całego społeczeństwa i każdego obywatela z osobna. W Chinach nie ma czegoś takiego, że państwo jest nieprzygotowane, że przyznaje się do słabości, do tego, że jest z tektury. Zapewnienie bezpieczeństwa to raczej podstawowy obowiązek państwa wobec obywatela. Ile pieniędzy oddajemy w podatkach, składkach? Problem polega na tym, że w Polsce publiczne pieniądze są marnowane, zużywa się je jak papier toaletowy. W Kraju Środka, gdzie do niedawna układy, korupcja były powszechne; mimo wszystko bardzo dużo zostało zrobione dla zwykłych Chińczyków. Tam naprawdę nie widać, by pieniądze publiczne były marnowane, by państwo było słabe, by państwo mówiło obywatelom: "W razie czego, to radźcie sobie sami!". Inna kwestia, że w Polsce media i politycy straszą wojną, nakręcają histerię, bo chodzi o pieniądze. Przecież w obecnej sytuacji parę milionów w tą czy w tamtą "na zbrojenia", zakupione przez firmy powiązane z politykami nic nie zmienia. Wszyscy, którzy są namaszczeni zarobią i nie poniosą żadnej odpowiedzialności za błędne decyzje, za marnowanie pieniędzy. Robią to przecież dla dobra ojczyzny, tylko oni nie wiedzą, co to "dobro ojczyzny" i co to "dbałość o obywateli". Smutne, ale tak jest w naszym kraju.

Niedziela, 7 wrzesień 2025 godz. 22:43

Czytałem ostatnio książkę o Orient Ekspresie autorstwa Torbjorna Faerovika, w której przytoczył cytat Hemingwaya: "Jeśli miałeś tyle szczęścia, by mieszkać w Paryżu jako młody mężczyzna, miasto będzie częścią ciebie do końca życia, bo jest jak niekończące się święto". Parafrazując te słowa mogę powiedzieć to samo o Shenzhen. To w Shenzhen poznałem wielu życzliwych ludzi, bawiłem się, gościłem na bankietach w wielkich hotelach, odwiedzałem najciekawsze miejsca, piłem pyszne naicha (herbaty z mlekiem) nie wiedząc wtedy, że będą to sławne bubble tea. Jeździłem jak szalony na kolarzówce po ruchliwych ulicach Shenzhen, a kierowcy i przechodnie dziwili się podwójnie widząc białego człowieka na rowerze. Spotkałem wielu Chińczyków, wielu obcokrajowców, z którymi rozmawiałem na przeróżne tematy, dzieliłem z nimi swoje pasje; poznałem świat, jakiego wiele osób nigdy poznać nie miało szansy. Fotografowałem piękne modelki, zachwycałem się życiem w wielkiej metropolii. To wszystko rzeczywiście pozostanie we mnie do końca życia.

Poniedziałek, 25 sierpień 2025 godz. 21:27

Lubię różnych ekspertów prezentujących swoje "mądrości" w mediach. Przed momentem jakiś "ekspert" w PR24 twierdził, że w Chinach jest 3-krotnie większe wydobycie węgla (w stosunku do lat 90-tych), czyli 3 razy większe zanieczyszczenie! Hmm... zanieczyszczenie było rzeczywiście duże, pamiętam Szanghaj, Guangzhou, Ningbo okryte smogiem (widać to zresztą na moich zdjęciach), w Shenzhen było trochę lepiej zawsze, bo większy wiatr, blisko morza, więc ta cyrkulacja powietrza lepsza. Możliwe, że wydobycie węgla jest większe - bo tam się to opłaca, jest dużo nowoczesnych technologii. Tylko nie widać większego zanieczyszczenia. Przede wszystkim teraz większość aut jest elektrycznych, wiele fabryk zmieniło swoje urządzenia, maszyny, kabiny lakiernicze na nowsze modele. Przemysł nie generuje już takiego zanieczyszczenia jak 15-20 lat temu. Chiny mają wiele nowoczesnych elektrowni, w tym ponad 50 elektrowni atomowych. Świadomość Chińczyków w kwestii ekologii też się zmieniła. W 2004 roku potrafili po prostu wyrzucać resztki jedzenia, śmieci na chodnik, teraz nikt tak nie robi. Inna kwestia, że było wielu sprzątających, zamiataczy ulic i te ulice nigdy nie były jakoś mega brudne. Wiele osób nie zna Chin, nie widzi tych różnic, nie widzi, jak bardzo zmienił się Kraj Środka. Proponowałbym takim ekspertom wybrać się do Chin i później się wypowiadać.

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone