Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Poniedziałek, 27 luty 2006 godz. 15:06

Dlaczego Chiny są lepsze do życia niż Polska... jest kilka powodów, ale ten najważnieszy - bo tu nie ma Radia Maryja i nieważne jaką antenę ojciec derektor kupi to i tak tu nie sięgnie. No jest jeszcze Internet... ale w sieci jest demokracja i wcale nie muszę tego słuchać, nawet przypadkowo. A w Polsce? Przesuwając po prostu analogową gałkę, czy wybierając cyfrowo kolejne stacje radiowe zawsze zatrzyma się na RM!!!

Poniedziałek, 27 luty 2006 godz. 11:12

W każdym autobusie (czy to wycieczkowym czy dalekobieżnym), czasem też w samochodzie albo pociągu trafi się jakiś Chińczyk lub Chinka, którzy uważają się za gwiazdy karaoke. Nie ma nic gorszego, jak dorwą mikrofon i przez dwie, czy trzy godziny będą nas męczyli swoim śpiewem. Wczoraj znowu tego doświadczyłem w czasie wycieczki. Innym razem w okolicach Hangzhou pewien Chińczyk odwoził mnie i dwóch innych Polaków do hotelu. Uśmialiśmy się z niego, bo cały czas puszczał sobie piosenki z jednego CD i albo je nucił, albo śpiewał refreny pełną piersią i tak przez godzinę. Kolega go w końcu podsumował: "dzisiaj piątek, to może on jutro ma zawody w barze karaoke i musi potrenować dzisiaj". W Chinach trudno o bary, czy dyskoteki, wszędzie karaoke, powariowali.

Czwartek, 23 luty 2006 godz. 10:27

Spotkałem dzisiaj na ulicy białego... ja już jestem na tym etapie, że biali ludzie to dla mnie ciekawostka, bo wkoło sami Chińczycy. Jak widzę białego to się gapię na niego, jak Chińczyk, a sam jestem biały. Widziałem dzisiaj naprawdę oryginalnego gościa. Portki jeansowe miał tak wielkie i luźne, że mógłby tam zakupy z marketu nosić, do tego torba na ramieniu w kobiecym stylu, łysy na głowie, długa broda, skórzana kurtka z napisem "fuji rock festival" w wieku około 30 lat. Zatrzymał się na chodniku i patrzył na skrzyżowanie. Straszny dziwak! Ale tu takich nie brakuje dziwaków, indywidualistów, turystów z przypadku. Sam też się czuję dziwnie czasami, ale przynajmniej aż tak dziwnie nie wyglądam.

Środa, 22 luty 2006 godz. 10:59

W Polsce bywam tak co drugi dzień... ale tylko w nocy, we śnie. Spotykam swoją rodzinę, przyjaciół, koleżanki z klasy, czasami nawet chodzę do szkoły. W rzeczywistości bywam rzadziej, tak więc sen rekompensuje mi te wizyty w ojczyźnie.

Wtorek, 21 luty 2006 godz. 03:32

Narzeczona opowiadała mi ostatnio o jednej Chince z Szanghaju, pracują obie w tej samej firmie. Ta Chinka to typowa "mucha, która leci do białego koloru" - jak określił to kiedyś mój znajomy z Hong Kongu. Ta dziewczyna po prostu wariuje na widok białego faceta. Zresztą nie ona jedna. To jest niesamowite, oczywiście sam nie jestem supermodelem, ale wyglądam w miarę i jestem młody, szczupły. Szokuje mnie, gdy widzę młode Chinki w wieku 20 lat, które idą z grubym, łysym, obleśnym, białym facetem, w wieku 40 lat, a widziałem nawet takiego dziadka 60 letniego z dziewczyną w wieku 28-30 lat. Powiecie, że dla kasy? A ja Wam powiem, że nie zawsze. Czasem te Chinki, które mają dobrą pracę, mają własne pieniądze, czy nawet własne mieszkania zakochują się w takich białych facetach, bo oni są inni, oryginalni, ciekawi i przede wszystkim biali. Odbija im! Taki facet ma najczęściej żonę w ojczystym kraju, albo jest rozwodnikiem, też mi partia!

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone